Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opinie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 listopada 2012

Jak odczytać licznik energii elektrycznej. Samsung Note oraz głowica optyczne firmy Numeron

Oj dawno nic nie pisałem, ciągle dom, praca, trening a teraz mam okazję napisać coś służbowego. Zaczęło się od tego, że już wielokrotnie prosiłem kolegów z Działu Rozwoju w firmie której pracuję, że należało by napisać aplikację na telefon którego używam w pracy do celów służbowych. Oprócz możliwości odbierania poczty czy nawigowania do klienta przydało by się coś więcej.

Została napisana "aplikacja która w połączeniu z naszą głowicą optyczną USB jest w stanie zastąpić urządzenia specjalizowane takie jak mReader3. Funkcjonalnie aplikacja na telefon w całości spełnia zadania mReadera3, a nawet go przewyższa, bowiem potrafi wykorzystać dodatkowe moduły znajdujące się w telefonie lub tablecie takie jak łączność WiFi, GPRS, LTE, GPS oraz aparat fotograficzny. Daje to dodatkowe możliwości które nadal powstają i ostatecznie mogą być dostosowywane do konkretnych potrzeb klientów."
Niżej krótki pokaz możliwości Samsunga i naszej głowicy.


wtorek, 13 marca 2012

Shigemi Inagaki Shihan 7 DAN Aikikai

Dawno nic nie pisałem. Cóż, z jednej strony nic się nie działo ciekawego czym mógłbym się podzielić na forum publicznym z drugiej strony z drugiej strony czasami mi się po prostu nie chciało bo przecież szkoda sensu pisać, że mam Nokie N8 czy Samsunga Galaxy Note. Jest już marzec i na postanowienia noworoczne już chyba za późno :) W 2010 roku moje postanowienia noworoczne wyglądały tak :-) :P

Wiec po co ten post? Otóż w sobotę udało mi się uczestniczyć w popołudniowym treningu z Shigemi Inagaki Shihan 7 DAN Aikikai. Staż odbył się w Złotowie 10 marca 2012 roku.

Jakby ktoś miał ochotę obejrzeć filmy ze stażu proszę o kontakt  via mail. Aktualnie filmy są na moim Dropboxie - 5,19 GB kręcone Nokia N8. Mogę je również nagrać na płytkę i wysłać pocztą.

No i chyba najważniejsza informacja:
Podczas stażu sensei Andrzej Auguściak otrzymał tytuł Shidoin na lata 2012-2013 - Gratulacje :)

środa, 5 stycznia 2011

HTC HD2 (LEO) natywny Android upgrade do HTC Desire HD SPL-3.03.0000

Śledząc (proszę nie mylić z naszą klasą) blogi Jakuba i Łukasza postanowiłem zamienić swoją nawigację samochodową - bo tak używam aktualnie mojego HTC HD2 - na telefon z Androidem. Niestety wielkość  tej słuchawki na dłuższą metę bardzo ją dyskwalifikuje i czekam aż niedługo mojego HTC mini HD będę mógł w ten sam sposób potraktować robiąc z niego np. HTC Wildfire. Urodził się jednak problem ponieważ wgrałem wcześniej najnowszy soft i mój telefon obudził się tak:

Koledzy od samego początku "jadą" na gotowanych softach i nie mieli takiego problemu jak mi się pojawił czyli po uruchomieniu programu HSPL2_RUN.exe ukazał się komunikat:

czyli po prostu maksymalny SPL jaki można posiadać aby mieć androida to SPL: 2.08.HSPL :(

Co należy zrobić w takim wypadku? Z pomocą przychodzi sam HTC. Z oficjalnej strony pobrałem ROM w wersji 1.48.479.1 który przywrócił mi SPL-1.42 którego mogłem już potraktować HSPL2_RUN.exe do wersji SPL-2.0.8 :)

Potem po kolei wykonujemy:

1. Task29 provided by doloop.exe
2. Wrzucamy RADIO_2.10.50.26
3. ROMUpdateUtility.exe czyli MAGLDR
4. No i wrzucamy właściwego androida ja polecam gauner1986_hd-fi_nand_0.3

W porównaniu do Androida który miałem wcześniej na karcie działa bez zastrzeżeń. No ale ponieważ jeździć po Polsce trzeba a na HTC mini HD Automapa wygląda mniej ciekawie niż na HTC HD2 jak wrócić z powrotem do Windowsa? Ten proces jest oczywiście całkowicie odwracalny. Czyli wykonujemy co następuje:

1. ściągamy tym razem najnowszy ROM ze strony HTC
2. Przywracamy sobie oryginalnego SPL-a za pomocą  HSPL2_RUN.exe
3. Znowu uruchamiamy aktualizację ROM-u ale tym razem np. z http://www.sunnysoft.cz/htc/ - aby mieć polską nakładkę

No i telefon może wrócić z powrotem do serwisu jak na upadnie :P

czwartek, 11 listopada 2010

Legalny haj - Dopalacze

W Polsce aktualnie jest głośno o dopalaczach i legalizacji marihuany. Dzisiaj gościnnie zamieszczam na blogu tekst mojego brata - Piotra. Ciekawy i warty przeczytania.


Wstęp
Wyobraź sobie bezwzględny konflikt. Wojnę, której polem walki są ustawy i rozporządzenia, żołnierzami- prawnicy, farmakolodzy, botanicy, chemicy. Stawka to ogromne pieniądze, bezpieczeństwo państwa i zdrowie obywateli. To się dziś dzieje w Polsce. I nie jest to thriller z gatunku political fiction.

Część I: Przełom.
Tak naprawdę, to zwykłe obchodzenie przepisów. Coś, na co między Bugiem a Odrą jeszcze nikt nie wpadł! Z pozoru, pomysł bezczelnego szaleńca! Ale trzeba było odwagi i tupetu, by właśnie tu wprowadzić go w czyn – z pewnym uznaniem, ale i niezadowoleniem, wręcz złością komentuje Aleksander, dawny pracownik Inspekcji Farmaceutycznej. - To jest obrót nieregulowany, bo prawo tego w pewnym sensie, nie ogarnia do końca. Substancje chemiczne w tych „nawozach”, „produkcjach kolekcjonerskich” czy jakkolwiek będziemy to nazywali, silnie działają na mózg. Bardzo silnie. W ten sam sposób, jak narkotyki. Ale te cząsteczki nie są wymienione w żadnych wykazach. Ani jako substancje narkotyczne, ani psychotropowe! I to czyniło mnie bezradnym…
Pamiętam, jak w jednym z miast wojewódzkich, na wyraźny wniosek centrali, Inspekcja Farmaceutyczna udała się skontrolować sklep z dopalaczami. Było o tym głośno w środowisku, realizowali to moi koledzy. Dobrze ich znam, prawdziwi fachowcy. Doskonałe przygotowanie prawnicze (rozeznanie, jakie przepisy mogą być złamane) i sprzętowe (szybkie narkotesty, pojemniki do pobierania próbek, przenośne laboratorium w walizkach, wszystko jak w „Kryminalnych Zagadkach Nowego Jorku”). Uprzedzili o inspekcji policję, więc oddelegowano umundurowanych funkcjonariuszy jako obstawę. – mój kolega nie usiłuje nawet ukryć silnych emocji, gdy to wspomina. Gdyby mógł, poszedłby na „prywatną wojnę z dopalaczami”. To silny facet z misją i powołaniem.
Dopalacze, produkty kolekcjonerskie, nawozy do roślin, legalne „zamienniki narkotyków”. Znalazły się w obrocie latem 2008 r. Pierwszy sklep z nimi pojawił się w Łodzi. W kilka dni po otwarciu, kontrole policji, sanepidu. Analizy kryminalistyczne w kierunku wykrycia amfetaminy, heroiny, marihuany i innych kontrolowanych przez państwo substancji, dały wyniki ujemne (nie wykryto). Było to zdarzenie bez precedensu- legalne zamienniki narkotyków pojawiły się w handlu w Polsce. Kolejnych wydarzeń nie można już było zatrzymać.

Dosłownie, odbili się od drzwi- w sklepie nie mieli niczego nielegalnego! Wszystko zgodnie z prawem, żadnych substancji, których obrót wymagałby zezwoleń. A czy były tam substancje działające narkotycznie? Bez wątpienia. Produkty kolekcjonerskie? Proszę Cię, kto kolekcjonuje syntetyczne odpowiedniki trawki, lub piguły działające identycznie jak extasy! Ale realizując działania zgodnie z prawem, byli bezradni. Policja? Zbędna- gość ze sklepu bez oporów, uprzejmie i z bezczelnym uśmiechem, pokazywał, oddał do testowania kolejne opakowania towaru. Pobrali próbki, wykonali szybkie testy. I nic- wszystko w porządku. Bo wszystko było zgodnie z prawem. Co się działo potem, w różnych częściach kraju? Kontrole Służby Celnej, skarbówki, Inspekcji Sanitarnej… Doraźne i chwilowe, niestety, działania opóźniające. Obecna konstrukcja prawa i wyjątkowość tego chemicznego zjawiska… No, to nadal jest legalne! Mówiąc to, odpala papierosa, pociąga kolejny łyk kawy i patrzy chwilę przez okno kawiarni, w zamyśleniu. Jest zły z powodu obecnego stanu rzeczy. Za dużo widzi i wie o dopalaczach, by spokojnie o nich mówić. Prawdziwy wojownik, ale w białym kołnierzyku. Bez munduru, broni czy odznaki. Nadal walczy, w znanej organizacji pozarządowej.

Część II Piwo. Bezalkoholowe. Z mrugnięciem.
Dopalacze są obecne na polskim rynku od około 2 lat. Początkowo oficjalnie reklamowane jako legalna alternatywa dla niebezpiecznych substancji narkotycznych, później jako produkty kolekcjonerskie. Naturalnie, nie do spożycia przez ludzi. Można je nabyć w ponad 150 sklepach w Polsce oraz przez Internet. Kolekcjonerskie kapsułki, tabletki, kadzidła i inne cuda mają, poza ładnym wyglądem, kolejną zaletę. Zawierają substancje chemiczne, ekstrakty lub susze roślin, które działają w podobny sposób, jak zabronione przez prawo narkotyki. Dają legalne efekty euforii, pobudzenia, odprężenia, pogłębienia doznań i barwnych wizji. Tak samo, jak niemałe zagrożenie dla zdrowia i życia kolekcjonera. Sprzedaż kolekcjonerskich dopalaczy, tabletek, jonitów (do postawienia na półce, jak figurki z Egiptu, tego się nie spożywa!) to zwykłe ominięciem przepisów prawa. Pewne substancje, rośliny, zioła, nie były i nie są nadal objęte „Ustawą o przeciwdziałaniu narkomani”. Luka w prawie i nisza na rynku zostały zagospodarowane. Objęcie ustawą kolejnych cząsteczek chemicznych i roślin, nie dało pożądanych efektów. Poza wycofaniem z rynku legalnych dotychczas produktów i zastąpieniem przez kolejne, nieobjęte restrykcją. Drwina z prawa i obyczaju? Podobna jak z mruganiem na reklamach piwa bezalkoholowego, kilka lat temu.

Część III „Evviva’le arte!”
Czy poeci potrzebują szczególnych doznań i bodźców? Nie wiem. Ale na imprezach mojej ekipy z uczelni pojawiały się czasami mieszanki ziołowe. Kto bywał? Znasz ich przecież, to studenci. Towarzystwo na poziomie, humaniści z polonistyki, socjologii, filozofii. Czasami ktoś z mojej pracy. Oczywiście, ziółka to nie był nigdy główny element imprezki. To raczej urozmaicenie, atrakcja. Wisienka na szczycie tortu. Ale zawsze, gdy tylko pojawiała się shisha, wszyscy mieli wesołe minki na myśl o tym, co nastąpi! Mówiąc to, Weronika niewinnie się uśmiecha i odgarnia z twarzy złote, niesforne loki. Czy ta kujonka w grubych i ciężkich, kontrastujących z urodą oprawkach, młoda kobieta o twarzyczce i figurze anioła pasuje do stereotypu narkomanki? To studentka socjologii. Kształci się na pewnej uczelni w Katowicach. Moja dobra znajoma obiecała mi opowiedzieć o swoich doświadczeniach.
Dwa drinki na imprezie, fajnie się rozmawia, tańczy- jest ok. Czy to tak bardzo różni się od kilku buchów mieszanki ziołowej? Doznaniami, na pewno. Ale whiskey i koniak jest legalny – mówi i zawadiacko stuka kostkami lodu w swoim drinku. Jest jedną z tych kobiet, która jak ja lubi ciemne alkohole. Więc co jest nie-halo w zażywaniu legalnych, jakby nie było, dopalaczy?- pyta mnie retorycznie. Zero kaca, wrażenia są synestezyjne i kolorowe. Po chwili pełen chill-out. Wiesz, że kiedyś „ujrzałam klimat” tego miasta? Ujawnił mi się obraz „klimatu i atmosfery Katowic”, które mnie tak fascynują? – z przejęciem i wypiekami na policzkach wspomina. W jej ustach brzmi to niemal jak zwierzenie się z jakiejś ekscytującej, przyjemnej i bardzo perwersyjnej praktyki. Lub mistycznego doznania.
I jestem w porządku wobec prawa – dodaje. Zagrożenia dla zdrowia? Ryzyko uzależnienia? Jasne, że jestem tego świadoma. Och, znasz mnie. Jestem dość konserwatywna w niektórych sprawach. Np. w sprawach używek. Alkoholu, tytoniu i… W innych sprawach też. – śmieje się. Moim zdaniem to obiegowa i nadęta opinia, że dopalacze są złe. Bo czy cokolwiek może być absolutnie złe, lub absolutnie dobre?

Część IV Czeski film- nikt nic nie wie
Sporo osób, w tym Weronika, wskazuje podczas takich rozmów na Czechy. Tamtejsze prawo stało się bardziej liberalne, jeśli chodzi o posiadanie nieznacznej ilość narkotyków. Władze uznały, że nie ma sensu ściganie każdej drobnej płotki, kupującej działkę na własny użytek. Zamiast tego, według czeskich prawodawców, lepiej uderzyć w prawdziwych rekinów narkobiznesu, w największych graczy tego rynku. Nie każdy o tym pamięta- czeski wymiar sprawiedliwości nie składa broni, jedynie przegrupowuje siły i zmienia strategię walki. Tym razem zamierza urwać hydrze głowę. Inny argument Weroniki, to legalność innych używek, jak tytoń i alkohol. Całkowicie legalny rak płuc, marskość wątroby, uzależnienie i patologie społeczne? Tak, w dodatku z ostrzeżeniem na opakowaniu papierosów i na tabliczce w sklepie monopolowym. Jedni umieją pić , zachowują umiar. Niektórzy też palą, okazjonalnie, raz na czas. Inni nie radzą sobie z używkami- predyspozycje ich osobowości, obciążenie rodzinne wpychają ich w nałóg. I choroby. Czy Ci ludzie są powodem, by wprowadzić prohibicję i zabronić sprzedaży wyrobów tytoniowych
- A w Polsce król jest nagi i dobrze o tym wiesz- dobitnie mówi, nie spuszczając ze mnie oczu.- Zauważ! Upada pewne społeczne tabu! Polacy zażywali, zażywają i w jakiejś części, będą nadal stosować substancje, uznawane za narkotyki. Te nielegalne? Są dostępne, wystarczy się rozejrzeć, być w odpowiednich miejscach, znać odpowiednich ludzi. Dopalacze? Są w obrocie. Z tą różnicą, że w pełnej zgodzie z prawem. Jak w zwykłym sklepie lub w aptece. Słyszałam, że jeszcze przed wojną, podobno można było w niektórych krajach Europy kupić konopie indyjskie lub heroinę. Właśnie w aptece, oczywiście na receptę.
Dawniej czymś nowym i zaskakującym były napoje energetyzujące i afrodyzjaki w sex-shopach - dalej mówi, z niezwykłą dla niej powagą na twarzy. Tauryna z redbula już nikogo nie zaskakuje i nie dziwi. Pastylki lub syrop na kaszel w czasie sesji lub przed kolokwium? Żadna nowość, znamy klasykę akademików. Czy to, co się dzieje, to nie jest aby jakaś przemiana społeczna? Lub jej początek? Powolne zadomawianie się w naszej kulturze czegoś nowszego, niż alkohol i tytoń? Oswajanie się z postępem, jaki ma miejsce w tej ciekawej dziedzinie? Świat idzie naprzód, biegu rzeki nie zawrócisz. Smart-shopy funkcjonują nie tylko w Holandii, ale na przykład w Irlandii, Wielkiej Brytanii. W Nowej Zelandii i Japonii. A może to przejaw tej „strasznej” globalizacji? Wiesz, to temat na szeroko zakrojone badanie naukowe- próbuje mnie przekonać i kończy wyuczonym uśmiechem. Niewinnie spuszcza wzrok i dyskretnie spogląda na wyświetlacz komórki.
Weronika, sącząc kolejną szklankę whiskey zapewnia, że z powodu dopalaczy: zero opuszczonych zajęć (ma same piątki w indeksie), zero problemów z pracą (jest freelancerem: pisze przemówienia dla zaprzyjaźnionych samorządowców, ma zlecenia od jednej agencji reklamowej), zero problemów z partnerem i rodziną. Pełnia szczęścia, sukcesów, harmonii.
Ale żałuje swoich znajomych z uczelni, którzy słono opłacają zbyt częste i intensywne dopalanie. Nie tylko to legalne. I nie tylko to zielone. Stany lękowe, poważne zaburzenia osobowości, nałóg i… konkretne, poważne leczenie.

Część V Białe? Zielone? Życie!
Regulacja wydaje się dla mnie najlepszą opcją. Legalny dostęp do niektórych substancji. Wyselekcjonowanych substancji, tylko i wyłącznie. Ujęcie tego w jakieś ryzy. Dla mnie, działania władz to tylko zakazy. I to nic nie da. Poza kolejnymi sposobami by obejść prawo. Z rozmów z patomorfologami kojarzę, że śmierć rzadko może być bezpośrednio z powodu legalnych dopalaczy lub rzeczy w tym stylu. Oczywiście, nie mówię o pośrednim skutku… Schizofrenia, nałóg, skutki po odstawieniu. Wiesz, sam tego nie zgłębiałem od kuchni, ale mi dopalacze osobiście jakoś nie przeszkadzają, bo nie stosuję- wyjaśnia Przemek, tegoroczny absolwent medycyny z Gdańska. Młody lekarz o świeżym umyśle, imponującej wiedzy i nienagannych manierach Prywatnie, podróżnik o wyrzeźbionej przez morze i góry, jak gdyby zniszczonej twarzy. Nikt nie daje mu jego 27 lat.
Wiesz, ja nie potrzebuję tej chemii. Do ust i nosa: nic zielonego, nic białego. Mnie kręcą żagle i góry. I tradycyjna czysta-ojczysta, to są doznania – śmieje się do słuchawki. Wiesz, jak to jest wyjść cało ze sztormu na Atlantyku? Mieliśmy z załogą rok temu taką przeprawę. Ale załoga była na medal. Łajba cała, nikt nie wypadł za burtę, moja głowa rozbita, kolega złamał rękę, ale żyjemy! Ta euforia i radość. To uczucie ulgi i spokoju. A za rok, już po stażu, chcę się załapać na kolejny długi rejs, a potem pewnie dołączyć do tej zimowej wyprawy w góry Kaukazu, o której Ci już mówiłem. Miejsce się dla mnie znajdzie (lekarz zawsze się przyda). Potrzebujemy jeszcze tylko sponsora.
Mimo, że to tylko krótki telefon, niemal czuję zapach morskiego powietrza, na przemian z chłodem gór. Przemek z pasją mówi o swoich najbliższych planach. Jeszcze tej jesieni krótki i niskobudżetowy wypad w Beskidy a po powrocie do Gdańska rejs na Bornholm. Ten gość nie ma czasu na używki. Za dużo poświęcał go na podróże, sport i studia.

Część VI Chemiczne szachy
Z punktu widzenia chemika lub farmaceuty, dopalacze nie są wielkim odkryciem. To po prostu bardzo podobne w strukturze chemicznej i działaniu, zamienniki narkotyków, ich niemedyczne kongenery. Jedynie pomysł wprowadzenia ich do handlu jest nowy na polskiej ziemi.

Lek me too, lub kongener, to produkt leczniczy, który odwzorowuje działanie pewnego innowacyjnego wzorca. Ma bardzo podobny mechanizm działania, oczekiwany efekt i profil bezpieczeństwa. Zwany jest z tego powodu również zamiennikiem terapeutycznym. Jego budowa nie jest identyczna, ale na tyle zbliżona do oryginału, by w określonych warunkach pełnić rolę zastępcy pierwowzoru. Jeśli ten jest zbyt kosztowny lub niedostępny.

Różnica w budowie nie musi znacząco zmieniać działania dwóch różnych cząsteczek. Czasami takie bliźniacze w działaniu cząsteczki biologicznie czynne tworzy sama Matka Natura, czasami chemik lub farmaceuta. Lubię pisać piórem wiecznym, a ktoś nagle mi tego zabroni, co robić? Kupuję pióro na naboje. Niby to samo, ale nie do końca. To inna konstrukcja, budowa, sposób podawania atramentu…


Jeśli ktokolwiek uważa, że ludzie w firmach zajmujących się dystrybucją i wytwarzaniem dopalaczy to zwykli handlarze w dresach lub domorośli chemicy, jest w ogromnym błędzie. To musi być profesjonalny sztab (zapewnie bardzo dobrze opłacanych) prawników, chemików-analityków, specjalistów farmakologii, etnobotaniki i prawdopodobnie farmaceutów. Farmaceutów, którzy w mojej prywatnej ocenie przeszli na ciemną stronę mocy. Nie wszystko co legalne jest uczciwe, prawda?

Po drugiej stronie barykady jest podobna grupa fachowców z Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Sprawiedliwości, Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Czasami tylko zza biurek, ale pamiętajmy, że Ci ludzie chronią porządku i bezpieczeństwa w państwie. Nad wejściem do pracy, na ścianach gabinetów i na mundurach mają orła białego. W złotej koronie i w czerwonym polu. Są też i sprzymierzeńcy: Służba Celna, Kontrola Skarbowa, policja, Inspekcja Sanitarna.

W ostatnich zmianach „Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii” uregulowano obrót m.in. mefedronem, benzylopiperazyną (zamienniki ecstasy) oraz substancją JWH-018 (działa jak THC z haszyszu lub marihuany). A także kolejnych roślin, jak szałwia wróżbitów (Salvia divinorum), która dostarcza krótkotrwałych wizji, nieco podobnie do LSD.
Pojawiło się też pojęcie środka zastępczego, substancji używanej zamiast, lub w takich samych celach, innych niż medyczne, jak środek odurzający lub substancja psychotropowa.
Krok naprzód w stronę lepszej kontroli?
Przewidywane są kolejne zmiany w prawie, jak możliwość wstrzymania z obrotu dowolnego dopalacza na okres 12 do 18 miesięcy, na czas badań toksykologicznych i farmakologicznych.

To, co się obecnie rozgrywa, to z pozoru ciągła gra strategiczna. Ale tak naprawdę, to poważny, bezwzględny konflikt. Z tego powodu, że to prawdziwi ludzie kupują i zapewne zażywają te kolekcjonerskie cuda i dziwy. Ta walka ma miejsce w laboratoriach chemicznych, gabinetach urzędników, w wytwórniach dopalaczy, w laptopach analityków przeglądających bazy danych w poszukiwaniu odurzających i legalnych cząsteczek i roślin. Tutaj polem walki jest prawo. Jego egzekwowanie lub obejście. Bronią: wiedza prawnicza, informacja, technologia. (Na szczęcie, nic w stylu Kolumbii lub Meksyku.) Jak zawsze spryt i zdolność przewidywania też się pzydają. Stawka? Ogromne pieniądze. Dochody największej polskiej firmy zajmującej się tym biznesem liczy się w milionach złotych. Gra toczy się też o zdrowie publiczne. Podejrzenie 2 śmiertelnych skutków użycia dopalaczy (Łódź i Nowy Targ), serie zatruć kolekcjonerów na Pomorzu, podczas wakacji. Długofalowe skutki dla całego społeczeństwa? To się okaże za kilka lat.

Na wyraźne życzenie rozmówców, ich imiona zostały zmienione.

wtorek, 9 listopada 2010

Aikido w Częstochowie i japońscy mistrzowie

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł o Aikido w ostatniej gazetce wydawanej przez Wydział Kultury i Promocji Urzędu Miasta Częstochowy - strona 54 i 55
http://cgk.czestochowa.pl/wp-content/uploads/2010/03/11_cgk_net.pdf


Aikido w Częstochowie
W Częstochowie jest kilka klubów
aikido zrzeszonych w różnych
krajowych organizacjach, reprezentujących
główny nurt aikido
aikikai. Zdaniem naszego eksperta,
pana Jacka Engela, nowy adept
powinien szukać klubu, gdzie
instruktor posiada wysoki stopień
dan nadany przez shihanów japońskich.
W którym instruktor i jego
członkowie wciąż doskonalą się na
stażach krajowych i zagranicznych
z japońskimi mistrzami. Dzięki
temu na tle innych ośrodków
krajowych, a nawet zagranicznych,
poziom Aikido w naszym mieście
jest bardzo wysoki.
Piotr Dziker Chrząstek
Cóż, nic dodać nic ująć. Na macie nie zgadzamy się często z innymi ćwiczącymi. Nie zgadzamy się z instruktorami prowadzącymi treningi czy staże. Widzimy czyjeś Aikido i myślimy sobie - tak to ja ćwiczyłem w przedszkolu - co on/ona robi. Przecież to powinno się robić tak... Chyba dlatego w Polsce jest parę federacji Aikido a w takim małym prowincjonalnym, wysoce śmiesznym miasteczku jak Częstochowa jest aż 5 (słownie: pięć) sekcji aikido. Jacek ujął to tak precyzyjnie - jak precyzyjne jest jego Aikido; powtórzę to jeszcze raz: "nowy adept powinien szukać klubu, gdzie instruktor posiada wysoki stopień dan nadany przez shihanów japońskich. W którym instruktor i jego członkowie wciąż doskonalą się na stażach krajowych i zagranicznych z japońskimi mistrzami. Dzięki temu na tle innych ośrodków krajowych, a nawet zagranicznych, poziom Aikido w naszym mieście jest bardzo wysoki" . Cieszę się, że ćwiczę w tym momencie w klubie gdzie instruktor posiada najwyższy stopień DAN w byłym województwie śląskim nadany przez japońskiego mistrza. 



Wracając do mistrzów japońskich i Częstochowy - zdjęcie jednego z nich na stażu w Częstochowie.

pan Fujio Nakamura i jeden z moich pierwszych staży - 1996 rok :)

Na koniec parę linków:
Pojawiły się w sieci dwa nowe adresy:
http://www.facebook.com/aikido.czestochowa  oraz http://www.facebook.com/aikido.undo
Zapraszam do odwiedzenia.

Reklamy klubu Jacka są często na moim blogu ale dla zainteresowanych podaję jeszcze raz link do jego strony http://www.aikido.czest.pl/
Kolejna sekcja wymieniona w artykule to Sekcja Piotra http://www.aikido-budo.org/
I najmłodsza sekcja wesołych samurajów  http://www.sztuki-walki.pl

niedziela, 7 listopada 2010

HTC zmiana czasu = problem

HTC (ang. High Tech Computer Corporation – korporacja nowoczesnych technologii) – robi fajne telefony. Fajne bo mają fajny disajn? Fajnie działają? Hm,  może jednak powinienem napisać miód.
W HTC HD2 i w HTC mini HD jest ten sam problem – zmiana czasu. Jak Twój HTC namiętnie przestawia się na czas letni trzeba niestety wyłączyć dwie rzeczy:

* Start> Ustawienia -> Usługi danych(4-ty na liście ) -> opcja- Synchronizacja Czasu z internetem -> Usuń zaznaczenie z : Pobierz czas z internetu, Pobierz czas z internetu w roamingu. 

* Start> Ustawienia -> Menu -> Więcej -> ikonka Osobiste-> ikonka Telefon -> zakładka Usługi GSM /UMTS -> zaznaczyć opcję na liście Synchronizacja czasowa -> przycisk na dole- Pobierz Ustawienia -> 
Odznacz/ Usuń zaznaczenie z: „Automatyczna zmiana strefy czasowej i ustawienia zegara” 

Teraz wystarczy ustawić odpowiedni czas w ustawieniach i wuala.

Podobno inżynierowie HTC pracują już nad rozwiązaniem problemu i jakąś aktualizacją :P

wtorek, 6 lipca 2010

Bułgaria, wybory prezydenckie, gdzie, jak i co z tego wyszło?

Będąc na zasłużonym urlopie musiałem spełnić Swój patriotyczny obowiązek i zagłosować. Cóż, niektórzy mówią wybrać lepsze zło. Jakby na to nie spojrzeć uważam, że wybory to obowiązek który każdy musi spełnić. W Bułgarii tam gdzie wypoczywałem są przeważnie dwie komisje wyborcze. Podaję za stroną Ministerstwa Spraw Zagranicznych








Numer komisji:33
Nazwa:Sofia
Kraj:Republika Bułgarii
Adres:Sofia, Ambasada RP
Han Krum 46,
1000 Sofia








Numer komisji: 34

Nazwa:Warna
Kraj:Republika Bułgarii
Adres:Warna, Polski Dom Wypoczynkowy, Św. Konstantyn i Elena
9006 Warna


Jak dojechać do Warny i Polskiego Domu Wypoczynkowego? - oto współrzędne które można wpisać do AutoMapy N 43° 14' 18.16'' E 28° 00' 55.54'' lub można po prostu można pokazać tę mapkę


(ściągnięta ze strony ambasady http://www.sofia.polemb.net/) dowolnemu taksówkarzowi.

Podczas wyborów w dniu 4 lipca 2010 roku podaję za Newsweek-iem:


"W polskim domu wypoczynkowym w kurorcie Święty Konstantyn koło Warny głosowało 1 125 osób, byli to przeważnie turyści z zaświadczeniami. Zgodnie z informacją konsul Karoliny Bykowskiej na kandydata PO oddano 882 głosów, na prezesa PIS - 239."


Szczegółowe zestawienie znajduje się tu.

Byłem jedną z tych 1125 osób. Co do organizacji. Jak przyjechałem około 11.00 była dosyć duża kolejka osób ponieważ zabrakło kart do wpisywania wyborców z zaświadczeniami. Bez problemu mogły głosować tylko osoby które zarejestrowały się przez internet przez stronę https://wybory.msz.gov.pl/ lub w ambasadzie w Sofii. Pani konsul nie było, przewodniczącego komisji nie było :( Napięcie w kolejce rosło i jak to Polacy zaczęliśmy wszyscy narzekać na organizację wyborów. Wszyscy się zastanawiali jak to możliwe, że Komisja  nie jest przygotowana na wybory - pewnie myśleli, że przyjedzie parę osób a stawiło się, aż 1125. Po około pół godzinie pojawiła Pani z karteczkami i mogliśmy przystąpić do głosowania. Niżej parę zdjęć:











Wyrażone powyżej opinie są moimi prywatnymi poglądami i nie zawsze są zgodne z poglądami innych oraz nie odzwierciedlają innych poglądów. Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie lub jakiekolwiek inne prawa bezzwłocznie skontaktuj się ze mną.

niedziela, 6 czerwca 2010

Google zmiana tła

Google znowu zaskakuje. Otwierając wyszukiwarkę przez stronę http://www.google.com/ mamy możliwość ustawienia tła. Odpowiedni link pojawia się w lewym dolnym rogu. Dla mnie funkcja raczej średnio przydatna - często korzystam z laptopa, który jest podłączony do internetu przez iPlusa. Będąc w zasięgu zwykłego GPRS-a strona powinna jak najmniej ważyć. Ale cóż, na pewno znajdzie się dużo osób którzy ustawią sobie jako tło pieska, kotka czy jakiekolwiek inne zdjęcie :) No i własnie w ten sposób wstawiłem przykładowy parasol z publicznej galerii googla. Tło na szczęście znika jak się wróci do polskiej wersji wyszukiwarki czyli klikając na Go to Google Polska.



sobota, 5 czerwca 2010

Google i wyszukiwanie po SSL czyli jak to zrobić :P ?

Google od niedawna oferuje możliwość wykorzystania szyfrowania SSL w swoim głównym produkcie - wyszukiwarce. Jak to wygląda?  Wystarczy wpisać https://www.google.com. Pojawia się pytanie do czego można tego użyć? Dzięki użyciu szyfrowania mamy pewność, że nikt nie podsłucha naszych danych których przekazujemy do google w zapytaniu. No ale przecież jak ja coś szukam i chcę żeby nikt o Tym nie wiedział - co to na przykład jest - to przecież nie mogę zapomnieć o tym, że oprócz mnie to przecież google będzie wiedziało co ja szukam bez względu na to co pisze o zachowaniu prywatności.
Na razie uważam to za mało znaczący bajer. Czekam na komentarze - może zmienię zdanie :)

niedziela, 30 maja 2010

HTC mini HD porównanie z HTC HD2 czyli moja opinia, recenzja

Po krótkiej i szybkiej korespondencji z firmą HTC a dokładnie z jej przedstawicielem, który podpisywał się jako Piotr HTC (czego to ludzie nie zrobią dla firmy nawet zmieniają nazwisko - ale pozdrawiam jak czyta tego bloga) podjąłem decyzję o nie naprawianiu modelu HTC HC2,  zaryzykowałem i drogą kupna stałem sie posiadaczem HD mini HD.

Dlaczego nie naprawiłem? Ponieważ:
  1. Po pierwsze przeraziła mnie cena tej naprawy.
  2. Dwa: uważam, że znowu może się coś takiego przydarzyć ze względu na wielkość telefonu i wykonanie samej słuchawki - grubość oraz wykonanie ekranu pojemnościowego.
  3. Trzy: podejście firmy HTC, może nie firmy a jej przedstawiciela mimo, że prosiłem o indywidualne podejście do sprawy. Najbardziej zdziwiło mnie jedno zdanie, cytuję CTRL+C, CTRL+V: "Niespotkalismy jeszcze przypadku (worldwide) zgloszenia wady fabrycznej w urzadzeniach" cóż mój przypadek mógłby być pierwszym ale HTC to nie interesuje :(

Nie rozpisując się HTC HD2 jest dla mnie za duży i za delikatny (mam tylko 1 linijkę :P )


Ale wracając do HTC mini HD, cóż jak zwykle tak samo jak inni producenci HTC nie mógł zrobić idealnego telefonu, zrobił ale jak to się mówi prawie.

Różnice w porównaniu do HTC HD2 są spore, nie będę się rozpisywał na temat np. procesora, każdy wie jaki jest w środku - HTC mini HD - różni się przede wszystkim:

  1. Wielkością - dla mnie idealna.
  2. Obudowa jest wykonana z plastiku - bardzo przyjemny w dotyku - cokolwiek to znaczy :)
  3. Zdecydowanie lżejszy - wynika to z pkt. pierwszego i drugiego.
  4. Brak lampy błyskowej - to na minus - mogli wsadzić jakąś małą diodę.
  5. Windows Mobile 6.5.3 - nowszy w porównaniu do HTC HD2
  6. Brak klawiszy w porównaniu do HTC HD2, tzn - jeden klawisz do włączania i wychodzenia ze stanu uśpienia + regulacja głośności zintegrowana z tylną obudowy
  7. No i na dzień dobry nie jest brandowany przez Polkomtel


Z nawigacji działa na nim bez problemu Garmin i Automapa (wersje testowe), nie działa NaviExpret  (sorry Jakub)- nawet przyjemnie jechało się na CoPilot zainstalowanym fabrycznie - szkoda tylko, że przez 15 dni będzie działał. Z programów jakie zainstalowałem dodatkowo to Fring, EM IPUtility i NoData.
No i cała reszta, dla której mam Windowsa a nie Symbiana lub Androida czyli udostępnianie internetu i synchronizacja z firmowym Exchange. Wiem, że na tamtych systemach też to jest. Wiem, że nie ma wybierania głosowego, nie ma funkcji powiedz kto dzwoni.
Ale jak na razie działa i to dobrze. Jak szukasz słuchawki do pracy - nie zabawy - do korzystania z zasobów internetu zarówno na swoim laptopie jak i w telefonie, często wysyłasz maile i chcesz korzystać z nawigacji to ta słuchawka jest dla Ciebie.

czwartek, 28 stycznia 2010

HTC HD2 Brandowanie tylko dlaczego tak ułomnie?

Karteczka, która została zamieszczona przez Plusa (patrz na post Jakuba) też mnie rozbawiła. Dlaczego ktoś tak zrobił? Cóż – chciał, aby z Opery korzystać tylko z punktu dostępu wap.plus.pl.  Można się pozbyć tych funkcjonalności sposobem opisanym przez Łukasza i nadal korzystać z „udoskonalonego softu inaczej” lub zrobić to w inny sposób.

Na stronie htc w zakładce pomoc jest informacja o pomocy via hotline. Dzwonimy J Telefon wykonany przez Jakuba na numer polskiej infolinii  00800 i rozmowa z miłą panią po angielsku (też tego nie rozumiem) – wskazała nam  stronę http://www.sunnysoft.com/htc/ gdzie można pobrać aktualny oficjalny ROM jak i spolszczenie telefonu. Potem tylko zainstalowanie poprawek ze strony http://www.htc.com/pl/supportdownloadlist.aspx?p_id=297&act=sd&cat=all i mamy dziewiczy nie zmodyfikowany przez Plusa telefon.

HTC HD2 Pierwsze wrażenia oraz małe porównanie z Nokią N95 8GB

No i stałem się posiadaczem nowego Fonika - HTC HD2.


Czy dobrze zrobiłem? Nie wiem. Na samym początku mojej przygody z telefonami komórkowymi pamiętam, że miałem słuchawkę Hagenuka.


Potem już tylko Nokia - niezawodne i używane do dzisiaj Nokia 6220 i Nokia 5500 Sport, potem Nokia E50 i ostatnia moja słuchawka to Nokia N95 8GB, którą kupiłem prawie zaraz po premierze.


Różnice pomiędzy tymi telefonami są widoczne na zdjęciu – wielkość, ekrany. Co ja zauważyłem po dwóch dniach użytkowania HTC HD2?

HTC HD2 ma w porównaniu do każdej Noki bardziej ostre krawędzie, które są wyczuwalne przy uchu podczas rozmowy. Nie wiem i nie mam pojęcia dlaczego konstruktorzy czy projektanci wpadli też na pomysł zrobienia wystającego „obiektywu” –mistrzostwo świata.

HTC HD2 a raczej system  Windows Mobile i jego koncepcja  nie jest dla użytkownika typu prepaid – bo np. nie pyta się jak Nokia czy połączyć się z wybranym punktem dostępu tylko się łączy. Cicho i w tle. Mając  5 zł na koncie można to szybko stracić.

HTC HD2 Jest duży,  z jednej strony to zaleta – wyświetlacz ma 4,3 cala, z drugiej strony wada – nie wiem jak będę wyglądał w lato z tym telefonem w kieszeni w krótkich spodenkach.

Do czego wykorzystywałem Nokię N95 8GB i czego oczekuję od HTC.
  1. Podstawowa funkcja - telefonowanie
  2. Udostępnianie Internetu i dostęp do zasobów firmowych na wyjazdach
  3. Poczta elektroniczna
  4. Modem  - aby za pomocą komputera można było zadzwonić do urządzenia celem konfiguracji.
  5. Nawigacja
Czy to będzie działać? Czy okaże się za jakiś czas, że proces, który jest odpowiedzialny za dzwonienie akurat się nie obudził i ktoś się do mnie nie dodzwoni? Czy wrócę do Nokii N95 lub przerzucę się na Nokię N97? Okaże się niedługo.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Media kłamią z czasem

Media kłamią z czasem tytuł kontrowersyjny ale jak najbardziej prawdziwy – jak dojdziecie do końca przekonacie się dlaczego tak twierdzę.

Cóż, zacznijmy od początku dlaczego doszedłem do takich wniosków. Pracuję w firmie w której czas między innymi odgrywa ważną rolę. Liczniki Energii Elektrycznej powinny być i tutaj użyję żargonu technicznego "dokładnie zsynchronizowane". Pod pojęciem liczników mam na myśli liczniki umożliwiające pomiar energii czynnej i biernej w sieciach wysokiego, średniego oraz niskiego napięcia do rozliczeń w grupach taryfowych Axx, Bxx i Cxx, takich firm jak (w kolejności alfabetycznej):

Elster Kent Metering Sp. z o.o.
Landis+Gyr
Pafal włączony do Grupy Apator
Z.E.U.P. POZYTON Sp. z o.o.

Liczniki tych firm czyli np. A1500, EC9, EQABP, ZMD, potrafią w swojej pamięci zapamiętać tak zwany profil energii. Nie są to takie liczniki jak macie pewnie w domu - z kręcącą się tarczą. Każdy z tych liczników ma w sobie zegarek ale jak to z zegarkami bywa – trzeba go ustawić raz na jakiś czas czyli zsynchronizować.

Z jakich powodów ta synchronizacja? Wymienię parę:

Zakłady Energetyczne pobierają opłaty za zużytą przez nas energię elektryczną w oparciu o taryfy, które są rozbite w ciągu doby na godziny - szczyt i poza szczytem. Licznik zapamiętuje w swojej pamięci profil energii i zaznacza dokładnie w jakim kwadransie nastąpiło jakie zużycie. Jeśli teraz licznik będzie miał swoje przesunięcie w czasie to błędnie zapisze w swojej pamięci zużycie.

W niektórych licznikach odczytywanych w trybie rejestrowym może nastąpić przesunięcie o kwadrans godziny odczytu licznika, co z kolei ma wpływ na przesunięcie całego odczytanego w tej sesji profilu, gdyż punktem odniesienia dla tego profilu jest właśnie data i godzina odczytu licznika. Taka sytuacja ma miejsce wówczas, gdy moment odczytu przypadnie na „przełom kwadransów”.

Muszą nam się też dane zbilansować. Zauważcie że np. z jednej linii 110 kV jest zasilanych parę dużych odbiorców. Najczęściej wygląda to tak, że jest sobie GPZ który ma swój licznik. Z tego GPZ-tu jest zasilanych kliku, kilkunastu odbiorców którzy mają również swoje liczniki. Suma energii zużytej przez odbiorców musi się zgadzać z energią na tym liczniku na GPZ-cie.

Skąd możemy wziąć sobie czas? Albo po prostu dzwoniąc na zegarynke 19226 -tylko nie polecam tej metody do precyzyjnego określenia czasu. Tak poważnie to musimy mieć jakiś wzorzec czasu w postaci zegara atomowego. I w jakiś sposób go sobie w danej chwili i w dowolnym miejscu odczytać.

Możemy skorzystać z następujących źródeł:

DCF Wikipedia
GPS-a Wikipedia
NTP Wikipedia
Time Serwer Wikipedia

Tylko stojąc przy liczniku skąd wziąć ten prawidłowy czas jak nie mamy tych możliwości?

Firma Casio wypuściła modele zegarków które mają tak zwanego WAVECEPTOR-a - Radio Controlled. Jest to synchronizacja zegarka falami radiowymi z wzorcem zegara atomowego z nadajników umieszczonych w Europie, Azji i USA - czyli w naszej części z DCF77
Jak jestem gdzieś gdzie potrzebuję dokładny czas to biorę go po prostu z mojego Riseman-a.

I teraz przechodzimy do puenty tej notki. Dlaczego twierdzę że Media kłamią z czasem? Mój zegarek posiada tak zwany Sygnał Pełnej Godziny. Słuchając wiadomości jak na razie do tej pory tylko Program 3 mnie nie oszukał - sygnał pełnej godziny przed wiadomościami zawsze pokrywa się z tym co sygnalizuje mi zegarek. Pozostałe stacje błędnie podają sygnał czasu w postaci sygnału przed wiadomościami. Fakty w TVN są zawsze około 3,4 sekundy później :(

Nie zwróciłbym uwagi na ten fakt gdyby nie trójka - która zawsze podaje sygnał prawidłowo.